sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 2- prawdziwa twarz lizuska

Na przerwierubowałam dopasować się do dobrej grupy ale jakoś nie umiałam wydusić z siebie słowa. Widząc lnowego lizuska , który siedział sam na ławce pomyślałam , że nie znalazł żadnej grupy. Pomyślałam , że też skończe jak jak lizusek z okularami kolorowym aparatem na zemby sweterku , szelkach i podciąhniętych spdniach przez które było widać białe skarpety. Więc stwierdziłam , że w takim razie spróbuje pogadać z nim, a że pierwsze słowa były już zamienione po prostu podeszłam.
- Podoba się tobie liceum?- zapytałam z nie pewnością że nawet on mnie nie przyjmie.
- tak trochę dziwnie się czuje jako ......- teraz zamilkł widać było że ma coś do ukrycia- jako nowy.
-wyglądasz na tutejszego?
-zdaje się tobie ja mieszkam o 40 km od szkoły. -wtegy domyśliłam się kto mieszka na przeciwko mnie.
Gadaliśmy tak na każdej przerwie poznając siebie na wzajem przez wszystkie przerwy
Gdy wychodziliśmy już ze szkoły słabo się poczułam czułam straszny ból głowy.
- Coś się stało ??-zapytał zaniepokojony lizusek.
-NIe po prostu słabo się poczułam.
Wyedy wzioł mnie pod ramię i zaprowadził mnie do swojego samochodu.
-A co z moim samochodem?
-Jutro go weźmiesz. Bez dalszych pytań opołożyłam się w fotelu i czekałam aż dojedziemy do domu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz